Nie żyję.
Nie żyję.
Żyję?
Dziwne. Nie oddycham, nie mam pulsu, ale żyję.
Stałam na środku swojego pokoju. Było ciemno. Rozejrzałam się na około. Pod drzwiami stało łóżko mojego brata, bieżnia i dwa fotele. Moje łóżko stało w samym kącie, a drzwi do łazienki były otwarte. Jednak najgorsze były zwłoki. Moje zwłoki. Były oparte bezwładnie plecami o ścianę, która była ciemnoczerwona od krwi. W mojej głowie na skroni byłą dziura. Po mojej twarzy ciekła krew, która poplamiła koszulkę na czerwono.
-Dlaczego tu jesteś? - Obróciłam się za siebie. Ujrzałam dwóch chłopaków. Spotkałam ich już wcześniej w pokoju mojego bliźniaka, Tomka.
-Może powinnam was o to spytać - odpowiedziałam na pytanie blondyna.
-On nie zabija dziewczyn - powiedział z kolei brunet. Nareszcie zrozumiałam przed kim nas ostrzegali. Niestety teraz jest już za późno. Mam nadzieję, że przynajmniej Tomek żyje.
-Jak widać od każdej reguły są wyjątki. Po co on to robi? - spytałam.
-Zabija młodych chłopców, by przejąć ich energię życiową. Robi to w tym domu, ponieważ tutaj skupia się duża ilość mocy. W ten sposób on może żyć wiecznie. - Tym razem odpowiedział mi blondyn z siniakami na szyi.
-I co potem? Zamieniacie się w duchy? Biegacie sobie po tym domu i mówicie, żeby ktoś uciekał, a sami go straszycie swoim wyglądem? - Na moje słowa obaj się zaśmiali. To chyba najżywsza reakcja do tej pory jaką u nich widziałam.
-Zabawne. Spójrz na siebie. - Odruchowo zerknęłam w stronę mojego ciała i zrozumiałam.
-Mam dziurę w głowie, prawda? - Spojrzałam w okno. Moje odbicie wyglądało jak postać z horroru. Byłam blada z podkrążonymi oczami, podobnie jak pozostałe dwa duchy. I naprawdę w mojej głowa był efekt strzału z pistoletu. Lepiej być nie mogło.
-Popatrz na mnie. Ja jestem cały we krwi. Ten facet dźgnął mnie kilka razy nożem w brzuch, gdy spałem - powiedział brunet. - Za to Julian umarł przez powieszenie. Tamten to zaaranżował. - Julian krzywo się uśmiechnął. - Ja jestem Kacper tak przy okazji.
-W porządku. Ja jestem Adrianna. Czyli co, teraz musimy iść kogoś postraszyć? - Po raz drugi w przeciągu 10 minut doprowadziłam ich obu do uśmiechu.
-Oj młoda, musisz się jeszcze sporo nauczyć - powiedział blondyn.
-Co ja widzę? Nowe mięsko. - W pokoju pojawił się nagle przystojny czarnowłosy chłopak. Jego oczy były zielone, a skóra tak samo blada jak reszty z nas. Jedyne czego brakowało to jakiś ślad po śmierci. - Co tutaj robi dziewczyna? Wiesz, że jesteś tu jedyna?
Fakt. Dopiero teraz do mnie dotarło, że ten psychol zabijał tylko chłopaków, więc wszystkie duchy są płci męskiej.
-Tak. I co w związku z tym? - spytałam zaczepnie.
-Wyglądasz tak martwo. - Nowo-przybyły nie patrzył na mnie jako ducha, tylko na moje zwłoki. - Teraz jesteś jedną z nas. - Nieoczekiwanie duch uśmiechnął się do mnie, podszedł i mnie mocno uściskał.
-Ej, ja rozumiem, że możesz czuć się samotny, ale trochę przystopuj. - Próbowałam się wyrwać z uścisku, było to jednak niemożliwe. Nieznajomy duch odsunął się ode mnie na moment, ale za chwilę znów się przysunął i przerzucił mi swoją rękę przez ramię. - Okej, i co teraz?
-Teraz? Teraz się nie liczy. Mamy przed sobą całą wieczność.
-Mogę wiedzieć ile jest was wszystkich tutaj? Znaczy..y..nas. - spytałam.
-Tego nikt nie wie. Niektóre duchy w pewnym sensie zasnęły - odpowiedział Julian.
-I co wy tutaj robicie oprócz straszenia bezbronnych dzieci?
-Już to przerabialiśmy - powiedział ze śmiechem Kacper. - Robimy to, na co mamy ochotę. I staramy się ostrzegać przyszłe ofiary tak jak twojego brata.
-Mogliście to robić subtelniej - powiedziałam u uśmiechnęłam się na myśl dwóch duchów stojących nad moim bratem. Wtedy to wydawało się inne, ale jeśli patrzeć z tej drugiej strony to nawet zabawne. - A Ty, kim jesteś? Nie widzę u ciebie śladów po morderstwie? - Zwróciłam się do duch, który stał najbliżej mnie.
-Oczywiście, nie żyję. - Chłopak odsunął się ode mnie i odwrócił plecami. Na koszulce widać było dwie grube pręgi tuż pod łopatkami. - Dostałem siekierą.
-Ten koleś ma ostro nasrane w bani. Nie pamiętam, żebyś mi się przedstawiał. - Zasugerowałam nieznajomemu.
-Imiona nie są ważne. Z czasem po prostu przestaje się ich używać. Sama się przekonasz. Chcesz wiedzieć coś jeszcze?
-Dlaczego nie macie na sobie białych prześcieradeł? - Spytałam. Teraz wszyscy troje się zaśmiali. Chyba nie robili tego od dawna. W sumie, nie dziwię się. Co można robić przez wieczność siedząc w jednym domu?
-Chodź pokażemy ci nasz świat. Musisz się jeszcze trochę nauczyć. - Powiedział bezimienny duch. Zrozumiałam, że to już czas by zostawić życie za sobą. Opuszczam ostatecznie rodziców i Tomka. W ich świecie nie ma już dla mnie miejsca. Ostatni raz spojrzałam na swoje zwłoki i ruszyłam za moimi trzema nowymi braćmi.