Bardzo żałuję mojej ostatniej decyzji. Nie byłam tego świadoma, ale popełniłam wtedy najgorszy błąd w swoim życiu.
Wszystko zaczęło się we wtorek, gdy nasza polonistka postanowiła zadać nam pracę domową. Mieliśmy wybrać 2 artykuły lub opowiadania o dowolnej tematyce, streścić je i ocenić. Od razu po zajęciach wszyscy poszliśmy do biblioteki, by znaleźć coś ciekawego, co nada się do pracy domowej. Przeszukałam każdą półkę i nie znalazłam nic dla siebie. Postanowiłam zapytać czy gdzieś w bibliotece są schowane książki, które mogłabym wykorzystać.
-Tak, mamy dość dużo książek na zapleczu. Są one jednak bardzo stare i zakurzone, niektóre ciężko odczytać - odpowiedziała bibliotekarka. - Oczywiście możesz je przejrzeć, jeśli bardzo chcesz.
Rzeczywiście gdy tylko otworzyłam drzwi, ujrzałam całą stertę zakurzonych książek oraz swobodnie walających się kartek. Poczułam, że gdzieś tam chowają się moje materiały do streszczenia. Wzięłam się do pracy. Zajęło mi to prawie półtorej godziny, ale wyszłam z trzema tak starymi książkami, że rozpadały się w rękach. Nie przeczytałam ich. Wybrałam je na podstawie przeczucia. Wiedziałam jednak, ze to jest strzał w dziesiątkę. Wzięłam się doczytania. Musiałam w końcu jedną odrzucić.
Pierwsza książka wyglądała jak czyjś pamiętnik. Kiedyś miała ciemną okładkę, która teraz już wypłowiała. Na środku pierwszej strony widniał napis ,,Dzieje pewnego wyjątku". Po przeczytaniu wiedziałam, że to jest to czego szukałam. Książka opowiadała o człowieku, który bardzo dziwnie wyglądał i przez to nie był akceptowany. Odkrył jednak, że nie potrzebuje akceptacji innych, skoro on sam siebie lubi, Odłożyłam ten egzemplarz, a do ręki wzięłam kolejną pozycję. Nie nazwałabym tego książką, a raczej książeczką dla dzieci. Nie była ona oprawiona, nie miała strony tytułowej ani autora. Wyglądało to trochę tak, jakby ktoś złapał kilka środkowych stron i po prostu je wyrwał. Z wielką ciekawością zabrałam się do czytania. Gdy skończyłam było już późno. Spojrzałam na zegarek i choć książeczka nie liczyła więcej niż 10 stron, czytałam ją 4 godziny! Nie mam pojęcia jak to się stało. Teraz musiałam jeszcze zdecydować czy chcę opracowywać właśnie tę książeczkę. Ja..nie wiem... Nie pamiętam o czym przed chwilą czytałam. Co ja robiłam przez tyle czasu, skoro nic nie pamiętam? Może zasnęłam a książeczka nie jest warta mojej uwagi. Odrzuciłam to na sąsiedni stolik. Przetarłam oczy i sięgnęłam po ostatnią książkę, którą wybrałam. Bez oglądania, otworzyłam ją na pierwszej stronie, nachyliłam się i zaczęłam czytać.
Nie zdążyłam nawet skończyć pierwszego zdania, gdy na stoliku przede mną kapnęła kropla czerwonej farby. Za chwilę następna i następna, aż powstała mała kałuża. Powoli podniosłam wzrok w górę. Zobaczyłam włosy, ktoś się nade mną nachylał.Odchyliłam głowę i zobaczyłam go. Wydawało mi się, jakby nagle wszystkie wspomnienia zalały mi głowę. Już wiem co czytałam przez ostatnie 4 godziny. Znam całą historię. I co najgorsze, rozpoznałam kto nade mną stoi i dlaczego z jego włosów kapie krew,
Tak oto poznałam słynnego mordercę.
-Przeczytałaś mnie - powiedział mężczyzna, a z jego ust popłynęła strużka krwi. Uśmiechnął się też do mnie, pokazując czarne ale ostre zęby. Na ten widok zrobiło mi się niedobrze.
Byłam w tak wielkim szoku, że nie mogłam wydusić z siebie ani słowa. Tkwiliśmy tak więc ja siedząc z otwartą buzią i przerażeniem wypisanym na twarzy, on stojąc obok i patrząc na mnie z uśmiechem jak na wybawicielkę. W końcu mężczyzna usiadł na przeciw mnie, sięgnął po swoją biografię i położył między nami.
-Coś ci powiem - zaczął - to, co właśnie przeczytałaś to nie jest cała prawda. Po tym jak obdarto mnie ze skóry, ja nadal żyłem, wiesz? - Nie wiem czy on oczekiwał mojego współczucia, Jeśli tak, to go nie dostanie. Wiem doskonale, że zasłużył na swój los. - Podeszła do mnie jakaś baba, potem się okazało czarownica, ale skąd mogłem wiedzieć. Zabrała moją duszę i włożyła włożyła do tej książki - mówiąc to zerknął na to, co wcześniej położył między nami. Ale to nie jest zwykła książka. Jest zrobiona z mojej skóry.
Cudem powstrzymałam wymioty. Trzymałam tę książkę w rękach. Tarłam teraz nimi o spodnie, ale wiedziałam, że takiego brudu nijak się nie pozbędę. Rozejrzałam się po czytelni. Ludzie siedzieli przy stolikach zaczytani lub szepczący między sobą. Nikt nawet nie zauważył, że przede mną siedzi morderca obdarty żywcem ze skóry kilka wieków wstecz,
-Oni mnie nie widzą. Tylko ty. Ty mnie przeczytałaś.
Kto by pomyślał, że sięgnięcie po niewłaściwą książkę może zaważyć na całym życiu. Teraz, po prawie 20 latach, zastanawiam się jak wyglądałoby moje życie, gdybym tamtego dnia podjęła inną decyzję. Wiem też, że nic nie mogę zmienić. Siedzę sobie więc w szpitalu a Skóra, bo tak go zaczęłam nazywać, szepcze mi do ucha, żebym pokazała go innym, żeby inni też go przeczytali. Przecież im więcej nas będzie, tym szybciej oczyścimy świat.
Kiedyś oddam go komuś, ale narazie sama mogę wykonywać jego rozkazy.
Zaglądam tu już od pewnego czasu i muszę przyznać, że jest coraz lepiej. Szkoda tylko, że tak szybko wszystko się dzieje, zanim zdążysz stworzyć napięcie, już je rozładowujesz. W każdym razie trzymam kciuki i obiecuję śledzić postępy, bo widzę potencjał na całkiem fajne creepypasty, a kto wie, może nawet na coś więcej. Co prawda styl jeszcze nie ten, ale zakończenie - no po prostu bomba :)
OdpowiedzUsuń